Gdyby ktoś dobry i odpowiedzialny zechciał przygarnąć na zawsze dwie śliczne koteczki, proszę o kontakt. Znaleźliśmy je kilka dni temu, ale nie możemy ich zatrzymać :(
Zaraz po przybyciu do Meksyku zadziwiła mnie ilość kabli oraz to, w jaki sposób można dojść, który kabel do kogo prowadzi prąd i jak w tym wszystkim odnaleźć jakikolwiek porządek... Po kilku dniach przyzwyczaiłam się i właściwie przestałam zauważać kable. Odkrywam je na nowo, oglądając zdjęcia :-)
Ula pisała wczoraj o fotograficznej technice tilt-shift, efekty której bardzo mi się spodobały, a że niedawno wróciłam z Meksyku i mam duuużo zdjęć, postanowiłam i ja poeksperymentować.
Dziś kolejny etap robienia piernika: po czterech tygodniach leżakowania ciasta w lodówce pora na pieczenie, idzie dość łatwo, pachnie obłędnie a płaty są tak wielkie, że leżą na stole, bo nie mam takiej tacy :-)
Przepis znalazłam oczywiście na blogu moje wypieki.